sobota, 4 grudnia 2021

Sport

  • 1 komentarzy
  • 1277 wyświetleń

Idzie zima wyczekiwana przez grajewskie morsy

Idzie zima wyczekiwana przez grajewskie morsy, które endorfiny regularnie czerpią z przerębli

Jakie plany na rozpoczęty oficjalnie 10 października sezon 2021/2022 mają grajewskie morsy? Czy ich pasja gwarantuje skuteczną ochronę przed koronawirusem i dlaczego lubią angażować się w pomoc innym? Dlaczego te zimnolubne osoby są tak ciepło postrzegane? Między innymi o tym rozmawiamy z Mariuszem Mściwujewskim, prezesem stowarzyszenia „Morsy Grajewo”.

 

Pierwsze przymrozki za nami. Za morsami więc inauguracja sezonu. Czekaliście na te minusowe temperatury?

- Oczywiście. Latem morsy tęsknią za adrenaliną, jaką dają zimowe kąpiele. Na dodatek ubiegłoroczny sezon morsowania niemal zupełnie przekreśliła pandemia. Nic nie wyszło z grupowych imprez, które wcześniej planowaliśmy. Zabawa zeszła na dalszy plan, gdy ważne było zdrowie. Dlatego teraz jeszcze bardziej doceniliśmy tę możliwość. 10 października w niedzielę oficjalnie otworzyliśmy więc sezon 2021/2022. To była wspaniała impreza dla członków naszej grupy i zaprzyjaźnionych klubów morsów z regionu. Zaczęło się o godzinie 13:00 wspólną rozgrzewką. Jedne kluby preferują pajacyki, biegi, wymachy. Naszym znakiem rozpoznawczym jest taniec belgijski. Po „belgijce” weszliśmy do Jeziora Toczyłowskiego. Woda jest już prawie tak zimna, jak lubimy najbardziej. Po kąpieli przyszedł czas na poczęstunek przygotowany przez członków grupy. Był nawet tort.

 

Ile osób morsowało na oficjalnym otwarciu sezonu?

 - W spotkaniu wzięło udział około 100 osób z całego regionu. Zjechali nasi koledzy i koleżanki, czyli między innymi morsy z Łomży, Olecka, Sejn, Augustowa, Ełku, Orszysza, Białegostoku, Mrągowa, Ciechanowca, Zambrowa i Gołdapi.

 

Wygląda na to, że morsy są bardzo towarzyskie i lubią podróże, a to okazja do promocji miasta, regionu oraz wymiany doświadczeń i zawierania nowych znajomości. Gdzie Pan już morsował?

 - Dobre pytanie... Chyba byliśmy z ekipą u wszystkich zaprzyjaźnionych klubów. Ale gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że wejdę do Bałtyku w  Szwecji, to bym nie uwierzył. A ta przecież byliśmy. To była fantastyczna wycieczka. Zwiedziliśmy Szwecję. Razem łatwiej jest się zorganizować. Jeden zachęca drugiego, motywuje. Razem pojechaliśmy także na Międzynarodowy Zlot Morsów w Mielnie. Tam do wody wchodzą jednocześnie tysiące osób. Za każdym razem jest wspaniałą atmosfera, zabawa. Brakowało nam tego w ubiegłym sezonie, który w dużej części był stracony przez pandemię. Zauważyłem jednak, że morsów przybywa. Kto wie? Być może wynikło to z powodu pandemicznych obostrzeń, gdy wiele form aktywności trudno było uprawiać ze względu na zamknięcia obiektów sportowych, siłowni. Wtedy część osób spragnionych adrenaliny, wrażeń, skupiło się w bardzo małych niezrzeszonych kilkuosobowych grupkach i zaczęło morsować.  Fanów zimowych kąpieli przybyło także w Grajewie, gdzie działa już inny klub oraz mniejsze grupy. Jezioro jest duże i zmieścimy się tam wszyscy. Grupa „Morsy Grajewo” liczy obecnie około 30 stałych członków. To żelazny, zgrany skład, który trzyma się razem i są tu osoby, które mogą liczyć na siebie wzajemnie nie tylko, gdy chodzi o organizację zimowych kąpieli. Pozytywne jest to, że mimo różnych zawodów, wykształcenia, wieku, wszyscy jesteśmy ze sobą na „ty” i darzymy siebie sympatią i szacunkiem. 

 

 - Jak układa Wam się współpraca z władzami Miasta Grajewo?

Doskonale. Burmistrz Dariusz Latarowski powiedział nam niegdyś wprost- gdzie będziecie wy i herb Grajewa, tam w miarę możliwości będę ja i na pewno pomogę wam w realizacji waszych planów. Słowa dotrzymał i wciąż dotrzymuje. Nigdy nie zostawił morsów na lodzie. Dziękujemy za to i życzę morsom z całego kraju, by mogli tak liczyć na wsparcie samorządowców, jak my w Grajewie. 

 

- Pan ma już w morsowaniu kilkuletnie doświadczenie. Czy wchodząc teraz do wody odczuwa Pan dalej dużą różnicę temperatury tak jak na początku i czy są jakieś dodatkowe korzyści, na przykład w postaci większej odporności?     

 - Uważam, że każdy organizm jest nieco inny. Ja tę różnicę uwielbiam. Czy czuje się bardziej odporny? Na pewno. Są także inne plusy- podczas zimowych kąpieli wydzielają się endorfiny, a przecież uśmiech i dobre samopoczucie są nam teraz, w czasach pandemii tak potrzebne. Brakuje nam radości bardziej niż wcześniej. Wrócę na chwilę do teorii o różnicach poszczególnych organizmów. Mamy w grupie dziewczynę, która waży może z 55 kilogramów, a siedzi w wodzie dłużej niż postawni mężczyźni i uśmiech nie znika jej z twarzy. Nie marznie, gdy inni już mają dosyć. Czy morsowanie uchroni przed zachorowaniem na koronawirusa? Życie pokazało, że niestety nie. Ja przeszedłem zakażenie i na szczęście obyło się bez powikłań, ciężkiego przebiegu, pobytu w szpitalu i respiratora. Wiem jednak, że dwóch morsów z naszej grupy miało przebieg cięższy. Czy zimowe kąpiele sprawiają, że jesteśmy zdrowsi i bardziej odporni? Sądzę, że tak. Wydaje mi się, że naturalna odporność budowana przez kąpiele w zimnej wodzie zwiększa nasze szanse w razie konieczności walki z koronawirusem. Na pewno dzięki morsowaniu jesteśmy bardziej radośni, zgrani, zintegrowani. Chce nam się wychodzić z domu, spotykać się z podobnie pozytywnie zakręconymi ludźmi z innych miast, a nawet państw. To wszystko sprawia, że w całym kraju zimnolubne środowisko morsów jest tak ciepło odbierane. My również to szybko zauważyliśmy w Mazurskim Ośrodku Szych w podgrajewskich Boguszach, gdzie się kąpiemy. Z całego serca dziękujemy Państwu Karwowskim za zaufanie i gościnę, pomoc oraz to, że nas wspierają. Pozwolili nam i pomogli zbudować przebieralnię. Zawsze ciepło witają nas u siebie.  Za ogromne wsparcie dziękujemy także Panu Pawłowi z Intermarche , członkowi naszego klubu , na którego zawsze możemy liczyć .

 

- Jak można do Was dołączyć?

- Mamy profil na Facebooku, grupę. Morsujemy w każdą niedzielę o godzinie 11.00, środę i piątek o 19.30. Każda chętna osoba może skontaktować się także bezpośrednio ze mną. Nowicjuszom służymy zawsze dobrą radą, wsparciem i przyjaznym powitaniem. Morsują dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy. Jeżeli komuś akurat dane godziny nie pasują, niech pamięta, że wcale nie trzeba się nigdzie zrzeszać, by morsować.

 

- Jakie rady ma Pan dla nowicjuszy?

- Po pierwsze przed rozpoczęciem tej niesamowitej przygody można zasięgnąć porady lekarskiej. Chodzi o to, by wykluczyć ewentualne przeciwwskazania. Trzeba znaleźć grupę, a przynajmniej dwie osoby, z którymi razem można wejść do wody. Wtedy człowiek czuje się raźniej i nie odczuwa lęku. Jesteśmy bardziej bezpieczni, gdy jest asekuracja. Nie wchodźmy zimą do wody samemu. Pamiętajmy o ubraniu. Okrycie głowy chroni przed utratą ciepła, a buty również przed skaleczeniem stóp. Trzeba także uważać na lód, którego krawędzie mogą być ostre. Rękawiczki pomogą chronić palce, które też szybko się wyziębiają. Przez głowę i kończyny ciepło ucieka najszybciej. Dlatego można dłonie schować pod  pachy, gdy stabilnie stoimy na dnie lub wejść do wody z podniesionymi rękoma i zgiętymi łokciami. Arcyważne jest, by nie wchodzić do nieznanych przerębli. Równie istotne jest, by po zakończonej kąpieli odpowiednio je oznaczyć, bo przecież na lód po nas mogą chcieć wejść wędkarze czy zwykli spacerowicze. Pamiętajmy zatem o innych. Co do rozgrzewki- jest metoda morsowania bez rozgrzewki, jest ta z nią. Polecam tę drugą. Ile powinna trwać? To już zależy od indywidualnych możliwości każdej osoby i danego organizmu. Pamiętajmy, że morsowanie ma przede wszystkim sprawiać radość. Zatem gdy czujemy, że czas wyjść z wody, to nie oglądajmy się na tych, którzy nadal w wodzie są, lecz wychodźmy. Ruch to zdrowie, więc po kąpieli nie warto od razu uciekać do auta, jechać do domu i wskakiwać pod koc. Rozgrzać ciało warto także po kąpieli, potem wspólnie pośmiać się, porozmawiać, pobawić, coś przekąsić. Nieraz właśnie wtedy nawiązują się przyjaźnie, powstają świetne pomysły na wspólne dalsze działania. To także okazja do rozmów- zwyczajnego dowiedzenia się co u kogo słychać. Bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem jest o wiele ciekawszy i bardziej wartościowy niż rozmowa telefoniczna czy przez komunikatory internetowe. Trzeba z tych możliwości korzystać, nie zamykać się na innych. To ważne zwłaszcza teraz, gdy poprzedni sezon morsowania, ale i takie codzienne kontakty towarzyskie mocno ograniczyła zła sytuacja sanitarno-epidemiczna. Oby to już nigdy nie wróciło.  

 

- Co morsy robią latem?

 - Czekają na zimę. Serio. Lato ma swoje uroki i jedyną jego wadą jest to, że nie można wtedy morsować. Można przecież kąpać się, plażować pływać, jeździć rowerami, biwakować, brać udział w spływach kajakowych. Proszę mi jednak uwierzyć, że chyba każdy mors tęskni latem za zimowymi kąpielami, tymi dawkami endorfin, tym kopem i mocą, jaką otrzymujemy, gdy wchodzimy do przerębli. To ma swój urok, oprawę, kiedy nieraz wchodzimy do wody po zmroku, przy zapalonych pochodniach, gdy wokół jest biało od śniegu i drzewa skrzą się bielą w tym świetle pochodni i ogniska, które nieraz rozpalimy po kąpieli. Wszyscy czekamy na zimę, której przedsmak pojawia się wraz z pierwszymi przymrozkami. Wcześniej powiedziałem, że możemy liczyć na Burmistrza Miasta Grajewo Dariusza Latarowskiego. Nie dodałem, że my odwzajemniamy wsparcie, bo przecież pomagamy w organizacji wielu imprez, które mają miejsce właśnie między innymi latem. Jesteśmy aktywnymi partnerami samorządu i chcemy działać z korzyścią dla naszego miasta. Angażowaliśmy się między innymi w zbiórki i transport żywności dla osób potrzebujących, kwesty, pomoc dla DPS-u. Można na nas liczyć. Fakt, że jesteśmy zgraną ekipą pomaga nam się szybko skrzyknąć i działać skutecznie tam, gdzie nasza obecność jest potrzebna, by wspierać innych.   

 

- Jakie macie plany na ten rozpoczęty oficjalnie 10 października sezon 2021/2022?  

 - Jeśli sytuacja sanitarno-epidemiczna pozwoli, to chcielibyśmy dalej kąpać się, organizować wspólnie zimowe imprezy, wyjazdy do zaprzyjaźnionych klubów morsów oraz poznawać nowych przyjaciół. Będziemy nadal aktywnie zaangażowani w sprawy ważne dla naszego miasta, więc na pewno pojawimy się tam, gdzie potrzebna będzie nasza pomoc. Pomysłów mamy naprawdę wiele. Wśród nich pewne nowości- połączenie morsowania z sauną i banią, których coraz więcej w okolicach. Zachęcamy do spróbowania zimowych kąpieli zarówno te osoby już zdecydowane, te które się wahają i tych, którzy podchodzą do tego sceptycznie. Zastrzyk endorfin, budowanie naturalnej odporności oraz miło spędzony czas sprawią, że morsów na pewno znowu przybędzie. Życzymy wspaniałych wrażeń.

 

- Dziękujemy za rozmowę.

Gazeta GRAJEWSKA

 

 

(Album ze zdjęciami e-Morsy) 

 

Komentarze (1)

Morsowi to i w wodzie stoi...

Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.